„Wczoraj do Ciebie nie należy.
Jutro niepewne...Tylko dziś jest Twoje.”
Jan Paweł II
Czy zdajesz sobie sprawę z wszechobecnej ulotności?
Ludzie są różni. Znam takich, dla których idealnym sposobem na zapomnienie o codzienności jest wyjście do kina, spędzenie dwóch godzin w dość przestrzennej, wypełnionej ludźmi bądź kurzem sali i zajadanie się przy tym garściami niezdrowych dla zębów małych czekoladek. Inni oddają się czytaniu gazet zauroczeni artykułami o tematyce politycznej, lub tymi, w których dociekliwi dziennikarze umieszczają dane statystyczne dotyczące ilości nastolatek chorych na anoreksję. Są również tacy, dla których sposobem na odpoczynek jest zabawa z włochatym pudlem w ogrodzie pełnym kwiatów kwitnących wiosną. Nie zawsze jednak znajdujemy czas na przyjemności. Nawet, jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, każdego dnia stajemy się od nowa drobinami w tłumie ludzi pędzących przed siebie, by sprostać wymaganiom stawianym nam przez innych, bądź zadaniom, które sami sobie wyznaczamy.
Czy jednak w śród natłoku obowiązków, grafików, zakazów i nakazów znajdujemy czasem moment by przystanąć i zastanowić się przez krótką chwilę nad tam, co tak naprawdę nas otacza?
Wyobraź sobie czas. Jest dookoła, nie ma bliżej określonej formy, nie uchwycisz go ręką, nie dotkniesz nawet palcem. Masz jednak świadomość, że wszędzie wokół ciebie coś istnieje, coś się porusza.
To, co już było.
Czy zdarzyło ci się kiedyś, stąpając w deszczu ulicą pomyśleć o tym, kto przeszedł tę samą drogę, którą ty właśnie idziesz, godzinę temu, trzy lata wcześniej, a nawet sto lat przed twoim urodzeniem? Przed tobą miliony ludzi wędrowały tym samym szlakiem, który ty pokonujesz w drodze do domu, kościoła, pracy czy szkoły. Miliony ludzi podziwiało kamienicę z pięknym portalem stojącą od wieków naprzeciwko kościoła. Wielu z tych ludzi wciąż jeszcze możesz minąć na ulicy, część z nich żyje już jedynie w pamięci bliskich, a o części nie pamięta nikt. Za jakiś czas ty także będziesz jedną z osób, które przeminęły. Bo przemija wszystko, niezależnie od tego, jak bardzo pragnie się zatrzymać czas.
Analizowanie wydarzeń z przeszłości nieraz pomaga w rozwiązywaniu teraźniejszych problemów, jednak trzeba być ostrożnym, uważać, aby przypadkiem rozpamiętywanie i wspominanie tego, co już było nie stało się sposobem na życie.
„Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”
Nie możemy manipulować czymś, co minęło, tak, jak nie jesteśmy wstanie uchwycić nawet myślą czegoś, co dopiero się wydarzy.
To, co dopiero będzie.
Ile czasu spędzamy na planowaniu przyszłości? Codziennie, choć często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, spędzamy godziny na rozmyślaniu o tym, co dopiero się wydarzy, i nie ma znaczenia, czy planujemy przyjęcie z okazji dziesięciolecia ślubu, czy też zamartwiamy się o to, jak będzie pogoda w przyszły weekend. Snujemy przypuszczenia, wyobrażamy sobie swoje życie za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat, kupujemy polisy na przyszłość i w całym tym zamieszaniu związanym z czymś, co dopiero będzie zapominamy o tym, co jest „teraz”.
Czym jest „teraz”?
Czy „teraz” jest ułamkiem sekundy, który przemija tak szybko, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy? Czy może „teraz” trwa parę minut, parę godzin, parę dni czy nawet lat? Czym jest dla ciebie twoje „teraz”? Teraźniejszość postrzegana jest na wiele różnych sposobów. Gdyby dziesięciu ludziom dano po kartce papieru i kazano na niej napisać to, co dzieje się „teraz”, otrzymanoby zapewne dziesięć różnych odpowiedzi. Nie można więc określić dosłownie, kiedy jest „teraz”. Nie można nawet stwierdzić, czy w ogóle tak zwane „teraz” istnieje, gdyż w momencie objęcia świadomością danej chwili odchodzi ona jednocześnie do przeszłości.
Jak więc mamy rozumieć słowa Jana Pawła II: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”? Uważam, że chodzi tu o to, by potrafić dostrzegać piękno chwili, cieszyć się mijającym dniem, zwracać uwagę na kolor nieba i na zapach kwiatów. Sztuką jest potrafić wsłuchać się w śmiech dziecka i delektować się momentem, w którym stopa zostawia ślad w rozgrzanym asfalcie.
Nasze „teraz” składa się z szeregu chwil. Jeśli każdą z tych chwil przeżyjemy jak najlepiej i będziemy potrafili odnaleźć szczęście w otaczających nas rzeczach ulotnych, nasze „teraz”, czyli nasze „dziś” także będzie szczęśliwe. Nie jesteśmy w stanie zmieniać dnia wczorajszego, ani kontrolować tego, co wydarzy się dopiero jutro. Można jednak zadbać o to, aby być w pełni zadowolonym ze swojego „dziś”.
Dobrze przeżyte „dziś” niebawem zmieni się w dobrze przeżyte „wczoraj”. Wiedząc, jak dobrze przeżyć „dziś” jesteśmy w stanie spróbować dobrze przeżyć także „jutro”. Siedem dni, tworzy tydzień. Cztery tygodnie składają się na miesiąc, a z kolei dwanaście miesięcy daje nam rok. Jeśli więc każdy poszczególny dzień postaramy się przeżyć tak, aby być z niego w pełni zadowolonym, za jakiś czas byś może zdamy sobie sprawę z tego, że dobrze przeżyliśmy całe życie.
Potęga dobrego słowa.
Ludzie są różni. Znam takich ludzi, dla których najważniejszą wartość mają słowa. Nie ważne, czy napisane, czy wypowiedziane, jeśli tylko są mądre i wiele znaczą, potrafią zaszyć się gdzieś głęboko w duszy człowieka i tam kwitnąć, wydając plony w postaci dobrych uczynków i szczęścia. Ja także należę do ludzi, którzy cenią wartość dobrego słowa. Można je znaleźć wszędzie, wystarczy patrzeć i słuchać.
Nie będę pisać o tym, kim był Jan Paweł II, dlaczego był ważny i ile zrobił dla świata. Myślę, że każdy ma świadomość wielkości Papieża Polaka. Największym darem, który otrzymałam od Jana Pawła II jest dobre słowo. Jeśli wnikliwie zastanowimy się nad przekazem sentencji: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”, zdamy sobie sprawę, że dzięki mądrości w niej zawartej jesteśmy w stanie przeżyć życie tak, by nie żałować ani chwili. Papież wypowiadając te mądre słowa skłania nas do refleksji nad miejscem człowieka w czasie, nad znaczeniem, jakie w życiu człowieka odgrywa każdy kolejny dzień. Decyzja, jak wykorzystamy dany nam czas należy tylko do nas.
Jutro niepewne...Tylko dziś jest Twoje.”
Jan Paweł II
Czy zdajesz sobie sprawę z wszechobecnej ulotności?
Ludzie są różni. Znam takich, dla których idealnym sposobem na zapomnienie o codzienności jest wyjście do kina, spędzenie dwóch godzin w dość przestrzennej, wypełnionej ludźmi bądź kurzem sali i zajadanie się przy tym garściami niezdrowych dla zębów małych czekoladek. Inni oddają się czytaniu gazet zauroczeni artykułami o tematyce politycznej, lub tymi, w których dociekliwi dziennikarze umieszczają dane statystyczne dotyczące ilości nastolatek chorych na anoreksję. Są również tacy, dla których sposobem na odpoczynek jest zabawa z włochatym pudlem w ogrodzie pełnym kwiatów kwitnących wiosną. Nie zawsze jednak znajdujemy czas na przyjemności. Nawet, jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, każdego dnia stajemy się od nowa drobinami w tłumie ludzi pędzących przed siebie, by sprostać wymaganiom stawianym nam przez innych, bądź zadaniom, które sami sobie wyznaczamy.
Czy jednak w śród natłoku obowiązków, grafików, zakazów i nakazów znajdujemy czasem moment by przystanąć i zastanowić się przez krótką chwilę nad tam, co tak naprawdę nas otacza?
Wyobraź sobie czas. Jest dookoła, nie ma bliżej określonej formy, nie uchwycisz go ręką, nie dotkniesz nawet palcem. Masz jednak świadomość, że wszędzie wokół ciebie coś istnieje, coś się porusza.
To, co już było.
Czy zdarzyło ci się kiedyś, stąpając w deszczu ulicą pomyśleć o tym, kto przeszedł tę samą drogę, którą ty właśnie idziesz, godzinę temu, trzy lata wcześniej, a nawet sto lat przed twoim urodzeniem? Przed tobą miliony ludzi wędrowały tym samym szlakiem, który ty pokonujesz w drodze do domu, kościoła, pracy czy szkoły. Miliony ludzi podziwiało kamienicę z pięknym portalem stojącą od wieków naprzeciwko kościoła. Wielu z tych ludzi wciąż jeszcze możesz minąć na ulicy, część z nich żyje już jedynie w pamięci bliskich, a o części nie pamięta nikt. Za jakiś czas ty także będziesz jedną z osób, które przeminęły. Bo przemija wszystko, niezależnie od tego, jak bardzo pragnie się zatrzymać czas.
Analizowanie wydarzeń z przeszłości nieraz pomaga w rozwiązywaniu teraźniejszych problemów, jednak trzeba być ostrożnym, uważać, aby przypadkiem rozpamiętywanie i wspominanie tego, co już było nie stało się sposobem na życie.
„Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”
Nie możemy manipulować czymś, co minęło, tak, jak nie jesteśmy wstanie uchwycić nawet myślą czegoś, co dopiero się wydarzy.
To, co dopiero będzie.
Ile czasu spędzamy na planowaniu przyszłości? Codziennie, choć często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, spędzamy godziny na rozmyślaniu o tym, co dopiero się wydarzy, i nie ma znaczenia, czy planujemy przyjęcie z okazji dziesięciolecia ślubu, czy też zamartwiamy się o to, jak będzie pogoda w przyszły weekend. Snujemy przypuszczenia, wyobrażamy sobie swoje życie za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat, kupujemy polisy na przyszłość i w całym tym zamieszaniu związanym z czymś, co dopiero będzie zapominamy o tym, co jest „teraz”.
Czym jest „teraz”?
Czy „teraz” jest ułamkiem sekundy, który przemija tak szybko, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy? Czy może „teraz” trwa parę minut, parę godzin, parę dni czy nawet lat? Czym jest dla ciebie twoje „teraz”? Teraźniejszość postrzegana jest na wiele różnych sposobów. Gdyby dziesięciu ludziom dano po kartce papieru i kazano na niej napisać to, co dzieje się „teraz”, otrzymanoby zapewne dziesięć różnych odpowiedzi. Nie można więc określić dosłownie, kiedy jest „teraz”. Nie można nawet stwierdzić, czy w ogóle tak zwane „teraz” istnieje, gdyż w momencie objęcia świadomością danej chwili odchodzi ona jednocześnie do przeszłości.
Jak więc mamy rozumieć słowa Jana Pawła II: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”? Uważam, że chodzi tu o to, by potrafić dostrzegać piękno chwili, cieszyć się mijającym dniem, zwracać uwagę na kolor nieba i na zapach kwiatów. Sztuką jest potrafić wsłuchać się w śmiech dziecka i delektować się momentem, w którym stopa zostawia ślad w rozgrzanym asfalcie.
Nasze „teraz” składa się z szeregu chwil. Jeśli każdą z tych chwil przeżyjemy jak najlepiej i będziemy potrafili odnaleźć szczęście w otaczających nas rzeczach ulotnych, nasze „teraz”, czyli nasze „dziś” także będzie szczęśliwe. Nie jesteśmy w stanie zmieniać dnia wczorajszego, ani kontrolować tego, co wydarzy się dopiero jutro. Można jednak zadbać o to, aby być w pełni zadowolonym ze swojego „dziś”.
Dobrze przeżyte „dziś” niebawem zmieni się w dobrze przeżyte „wczoraj”. Wiedząc, jak dobrze przeżyć „dziś” jesteśmy w stanie spróbować dobrze przeżyć także „jutro”. Siedem dni, tworzy tydzień. Cztery tygodnie składają się na miesiąc, a z kolei dwanaście miesięcy daje nam rok. Jeśli więc każdy poszczególny dzień postaramy się przeżyć tak, aby być z niego w pełni zadowolonym, za jakiś czas byś może zdamy sobie sprawę z tego, że dobrze przeżyliśmy całe życie.
Potęga dobrego słowa.
Ludzie są różni. Znam takich ludzi, dla których najważniejszą wartość mają słowa. Nie ważne, czy napisane, czy wypowiedziane, jeśli tylko są mądre i wiele znaczą, potrafią zaszyć się gdzieś głęboko w duszy człowieka i tam kwitnąć, wydając plony w postaci dobrych uczynków i szczęścia. Ja także należę do ludzi, którzy cenią wartość dobrego słowa. Można je znaleźć wszędzie, wystarczy patrzeć i słuchać.
Nie będę pisać o tym, kim był Jan Paweł II, dlaczego był ważny i ile zrobił dla świata. Myślę, że każdy ma świadomość wielkości Papieża Polaka. Największym darem, który otrzymałam od Jana Pawła II jest dobre słowo. Jeśli wnikliwie zastanowimy się nad przekazem sentencji: „Wczoraj do Ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje”, zdamy sobie sprawę, że dzięki mądrości w niej zawartej jesteśmy w stanie przeżyć życie tak, by nie żałować ani chwili. Papież wypowiadając te mądre słowa skłania nas do refleksji nad miejscem człowieka w czasie, nad znaczeniem, jakie w życiu człowieka odgrywa każdy kolejny dzień. Decyzja, jak wykorzystamy dany nam czas należy tylko do nas.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz